Woda Oligoceńska, woda z kranu czy woda z filtra odwróconej osmozy?
Warszawa jest jednym z wielu miast w Polsce, w których niezwykle popularna jest woda z tzw. ujęć oligoceńskich. Jest to związane zapewne z wieloletnim przyzwyczajeniem oraz przekonaniem ludzi o jej dobrej jakości. Duży wpływ zapewne mają też aspekty ekonomiczne. Każdy przecież wie jak drogie są wody butelkowane a woda oligoceńska jest po porostu ...za darmo.
Według Wikipedia, woda oligoceńska jest to woda artezyjska, mieszcząca się pomiędzy dwiema warstwami skał i czerpana z tzw. studni oligoceńskich. Nazwa wody pochodzi od średnio- i gruboziarnistych piasków glaukonitowych oligocenu, występujących na głębokości około 200 metrów w przypadku niecki mazowieckiej.
Woda ta może być przechowywana dla celów spożywczych przez 24 godziny, po przegotowaniu dłużej. Czas ten związany jest m.in. z rozwojem mikroorganizmów i w związku z tym wskazane jest częste mycie pojemników na wodę.
Kolejnych argumentów dostarczają nam również Miejskie Wodociągi. Woda z kranu w Warszawie pozostawia wiele do życzenia. Zazwyczaj tylko nieprzyjemnie pachnie chlorem ale czasem zdarzają się ekstremalne przypadki odnośnie koloru czy dziwnych zacieków na armaturze.
W związku z tym postanowiliśmy przeprowadzić test porównujący jakość wody z trzech źródeł: ujęcia wody oligoceńskiej, woda prosto z kranu, woda z kranu uzdatniona przez filtry odwróconej osmozy.
Przeprowadzone testy są na tyle proste, że każdy może je przeprowadzić we własnym zakresie. Wystarczy do tego miernik TDS oraz podstawowy zestaw akwarysty.
Miernik TDS jest prostym urządzeniem do określania sprawności filtrów odwróconej osmozy. Działa on na zasadzie przewodnictwa elektrycznego i służy do przybliżonego pomiaru stężenia chemicznego wody. Miernik TDS nie pokazuje jakie dokładnie związki (sole , kwasy czy zasady) znajdują się w wodzie. Widzimy jedynie sumaryczną wartość tych związków w mg/L (miligramy na litr).
Warto jednak podkreślić, że miernik TDS nie wykrywa wszystkich związków chemicznych a jedynie ok. 30% z nich. Nie będzie więc dużym błędem pomnożenie wyniku przez trzy w celu otrzymania prawidłowego odczytu.
Jako pierwszą badaniu poddaliśmy wodę oligoceńską.

Wynik 385 mg/L świadczy o dość dużej zawartości związków chemicznych. Przyjmujemy jednak, że są to "dobre" związki np. minerały wapnia.
Drugą próbką była woda z kranu.
Również wyskoki wynik, na poziomie 350mg/L. Zastanawia nas jednak fakt czy są to zdrowe minerały. Wszyscy chyba wiemy, że woda mineralna raczej w naszych kranach nie płynie.
Jako ostatnią przebadaliśmy wodę z filtra odwróconej osmozy po mineralizacji.

Wynik 33ml/L oznaczać może tylko jedno, filtr usunął ponad 90% zanieczyszczeń znajdujących się w wodzie wodociągowej.
Drugi ważny parametr to zawartość żelaza w wodzie. Według Polski Norm nie powinno ono przekraczać wartości 0,2 mg/L. Idealna sytuacja oczywiście jest wtedy gdy jego poziom zbliżony jest do zera.
Badaniu poddaliśmy kolejno trzy nasze próbki.

Na zdjęciu kolejno: 1 - woda oligoceńska, 2 - woda wodociągowa, 3 - woda z filtrów odwróconej osmozy.
Na zdjęciach widzimy wyraźnie, że nie wszystkie związki wykryte w wodzie oligoceńskiej przez miernik TDS są "dobre". Wzrokowo możemy ocenić zawartość żelaza w wodzie na 0,1-0,2 mg/L.
Woda wodociągowa również zawiera pewne ilości żelaza. Jest to zapewne spowodowane przedostawaniem się żelaza z rur wodociągowych do wody.
Woda osmotyczna jest całkowicie wolna od tego pierwiastka.
Następny test będzie dotyczył zawartości azotu w wodzie a dokładnie azotynów. Azot powstaje w wyniku rozkładu cząstek organicznych. Każdy zauważalny poziom azotynów jest zanieczyszczeniem wody.

Na zdjęciu kolejno: 1- woda oligoceńska, 2 - woda wodociągowa, 3 - woda z filtrów odwróconej osmozy.
Na zdjęciu wyraźnie widać, że każda z próbek przeszła test pozytywnie.
Ostatni test będzie dotyczył twardości ogólnej wody.
Twardość wody - właściwość chemiczna wody związana z obecnością rozpuszczonych soli wapnia i magnezu oraz glinu, żelaza, manganu, strontu, baru, cynku i innych pierwiastków występujących w mniejszych stężeniach. Twardość wody tradycyjnie definiowana jest jako zdolność do pienienia się wody z mydłem. Współcześnie oznaczana analitycznie jako suma wapnia i magnezu. Wyróżnia się twardość wody węglanową oraz niewęglanową. Suma obydwu twardości nazywana jest twardością ogólną
Higieniczno-sanitarne znaczenie twardości wody do picia może być traktowana jako czynnik drugorzędny. Jedynie w przypadku, gdy ilość soli magnezowych jest bardzo duża, może to wpływać na smak wody lub wywoływać przejściowe biegunki. Wody bardzo miękkie jak i bardzo twarde mogą być używane do picia bez ujemnego wpływu na zdrowie konsumenta.
Skala twardości wody [mg/L CaCo3]:
bardzo miękka < 75
miękka 75 - 150
średnio twarda 150 - 300
twarda 300 - 500
bardzo twarda > 500
Ze względu na sposób pomiaru nie ma możliwości przedstawienia zdjęć.
Wyniki testu znajdują się poniżej:
Woda oligoceńska - ok. 215 mg/L
Woda wodociągowa - ok. 250 mg/L
Woda z filtra odwróconej osmozy po mineralizacji - ok. 110 mg/L
Wynik badania jest trochę zaskakujący. Wynika z niego, że zarówno woda oligoceńska jak i woda wodociągowa charakteryzują się średnią twardością, jednak z przewagą rozpuszczonych pierwiastków dla wody wodociągowej.
Woda filtrowana systemem odwróconej osmozy sklasyfikowana jest jako miękka. Należy jednak zaznaczyć, woda przepuszczona została przez wszystkie stopnie uzdatniania. Ostatnim z nich jest mineralizacja poprzez naturalne drobinki skał dolomitowych (naturalna mineralizacja).
Podsumowanie
Nasze testy wykazały, że pod kątem badanych właściwości woda oligoceńska oraz wodociągowa niewiele się od siebie różnią. Należy jednak dodać, że pod kątem smaku i zapachu woda wodociągowa przegrywa z kretesem. Pamiętamy również, że wodę wodociągową odkaża się chlorem.
Jak w takim razie wypada woda przefiltrowana systemem odwróconej osmozy. Wyciągnięcie wniosków pozostawiamy Państwu.
Na uwagę zasługuje jednak fakt, że wbrew opiniom sceptyków woda osmotyczna nie jest całkowicie "wyjałowiona" i przez to nie może szkodzić organizmowi człowieka. Zarówno badania miernikiem TDS (pamiętamy aby pomnożyć wynik przez trzy) oraz na podstawie badania twardości ogólnej obalają tę teorię.
Zbieżność badania TDS oraz twardości świadczą również o tym, że w wodzie znajdują się głównie "dobre" związki chemiczne.
Zespół
SmacznaWoda.pl
"Woda pełna zdrowia" słyszymy miły, zachęcający głos wydobywający się z głośnika telewizora. "Woda zdrowia ci doda" słyszymy przełączając na inny program, ratując się w ten sposób przed zalewającymi nas reklamami.
Będąc jednak w sklepie zastanawiamy się jednak, jaką to wodę kupić. Niejednokrotnie wybieramy tę reklamowaną, ponieważ na etykiecie można przeczytać ile to związków mineralnych w niej się znajduje. A lista takowych związków mineralnych wciąż się wydłuża ku naszemu zadowoleniu i firm, które takowe sprzedają. Cóż zrobić, przecież wiadomo jest nie od dzisiaj, że woda, która leci sobie z kranu czasami jest niesmaczna i nie da się jej wypić bez przegotowania. Dlatego też niektórzy ratują się w ten sposób, że nawet zupę gotują na wodzie butelkowanej. Chciałbym jednak ich ostrzec. Poprzez gotowanie wody butelkowej pozbywamy się czystej wody a to, dlatego że woda paruje. Wszystkie związki w niej zawarte ulegają zagęszczeniu, a są to związki, które nie są przyswajalne przez nasz organizm i zalegają w nim niepotrzebnie. Bardzo często matki małych dzieci postępują właśnie w ten sposób sądząc, że dzięki długiemu gotowaniu wody będzie ona zdrowsza. Oprócz sodu, który w tak przygotowanej wodzie znajduje się w nadmiernych ilościach również większa ilość potasu, magnezu, chloru, kwasu węglowego lub jonu węglowego mogą szkodzić zarówno dzieciom jak i dorosłym. Zapomnieliśmy już, że powinniśmy pić wodę w czystej postaci.
H2O CZYLI WODÓR I TLEN I NIC WIĘCEJ.
Wszystko, co jest w niej ponadto - zanieczyszcza ją.
Dzieje się tak, dlatego że ufamy producentom wody, którzy poprzez reklamy wmawiają nam, że mineralna to woda życia. A wszystko to stało się możliwe za sprawą ustawy uchwalonej przez Sejm RP z 29 marca 2001 roku "o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia" zapis w art. 24 mówi "Przy znakowaniu środków spożywczych dopuszczalne jest podawanie na opakowaniu właściwości zapobiegających chorobom lub wspomagających leczenie chorób przez naturalne wody mineralne i naturalne wody źródlane".
Po przeczytaniu powyższej ustawy można by posądzić mnie o to, że szukam dziury w całym. Być może, lecz dziura pomiędzy wodą stołową (zwykłą) a tak zwaną mineralną powstała już dużo wcześniej. W 1990 roku obniżono tzw. normę branżową BN/9567-08, która określała poziom składników mineralnych w 1 litrze wody z 1000 do 200 mg. Dzięki temu każdy mógł rozpocząć produkcję wody mineralnej nawet domowym sposobem. Dzięki temu powstał cały rynek wód mineralnych na błędnym przekonaniu społeczeństwa (po prostu nam to wmówiono), że im więcej jest związków mineralnych w wodzie tym lepiej. Tymczasem zadaniem wody nie jest zaopatrywanie organizmu w minerały. Minerały czerpie człowiek z pożywienia. Przyjrzyjmy się pewnym porównaniom. Dzienne zapotrzebowanie organizmu na wapń wynosi 500 do 1000 mg. Dzienne zaspokojenie tego zapotrzebowania za pośrednictwem wody wynosi zaledwie 100 mg. Tymczasem w 100 gramach sera twardego jest 1200 mg wapnia.
Czy powinniśmy taki ser nazwać mineralnym? Organizm wykorzystuje tylko minerały w połączeniach organicznych. Każdy, kto zna podstawy biochemii i fizjologii wie o tym. Minerały są do wykorzystania jedynie po wbudowaniu w substancje organiczne, takie jak np. rośliny muszą być zaopatrywane w minerały, których potrzebują do wykorzystywania swoich funkcji. Minerały, których komórki nie mogą wykorzystać, stanowią niepotrzebny balast. Niewiele osób zdaje sobie sprawę ze szkody, jaką wyrządzają organizmowi spożywając w nadmiarze nieorganiczne sole mineralne. Dlatego też, aby zaspokoić dzienne zapotrzebowanie naszego organizmu powinniśmy spożywać rośliny!
Rośliny stanowią niezbędne ogniwo między materią nieożywioną, a światem zewnętrznym. Rośliny pobierają minerały z gleby, przetwarzając je. Pobierają dwutlenek węgla, wodę, sole mineralne, i przy pomocy słońca i chlorofilu tworzą węglowodany. Minerały zostają wbudowane w związki organiczne i wtedy są one przyswajalne przez nasz organizm. Lecz tu znów napotykamy pewien haczyk. Obecna sztuczna wegetacja warzyw prowadzi do zmniejszenia ilości składników mineralnych w roślinie. Rośliny nie mają czasu na to, aby nabyć odpowiednie składniki mineralne, dlatego też czasami, gdy spożywamy truskawki czy pomidory na próżno doszukujemy się w nich smaku charakterystycznego dla danego gatunku. W tym momencie jasno widzimy, że tak naprawdę liczy się tylko biznes nie mający nic wspólnego z dobrem człowieka. Wszystko zależy od tego, jak zostanie przekazana nam dana wiadomość, która zostanie przetworzona (a tym samym zrozumiana) lub odrzucona jak ten artykuł. Stworzyliśmy koło zamknięte, na końcu którego znajduje się konsument ze zręcznie podaną błędną informacją, której celem jest sprzedaż produktu, a zdrowie to czynnik drugorzędny. Rynek napędzany taką właśnie reklamą ciągle się powiększa. Do 1988 roku istniało w Polsce około 50 rozlewni wód. Teraz jest ich dziesięć razy więcej i ciągle . Mało kto dba o jakość, a hasło "zdrowie" pozostaje jedynie na etykiecie przytwierdzonej nie do butelki, lecz do pojemników zwanych Pet-y.
Przykładowe pokrycie dziennego zapotrzebowania na minerały
Podane wartości dziennego zapotrzebowania na minerały są tylko wielkościami orientacyjnymi. Służą jako przepis na codzienną indywidualną dietę. Podane zawartości w wodzie pitnej są również wielkościami orientacyjnymi i mogą się zmieniać w zależności od źródła lub dosypanych związków szufelką.
Odkładanie się związków w organizmie człowieka
Antymon - Nerki - włosy
Arsen - Wątroba - nerki - skóra - włosy - paznokcie
Bar - Skóra - płuca - kości - zęby
Beryl - Kości - zęby - wątroba
Chrom - Nerki - rdzeń pacierzowy - kości - mięśnie
Cynk - Nerki - wątroba - gruczoł krokowy - włosy
Fluor - Kości - zęby
Miedź - Wątroba - nerki - serce - mózg - jądra
Krzem - Płuca - skóra
Ołów - Kości - aorta - nerki - wątroba - mózg
Żelazo - Czerwone ciałka krwi - wątroba - śledziona - szpik kostny
Oczywiście nie namawiam do tego, aby nie pić wody butelkowanej. Oczywiście, że nie. Przecież woda cieknąca z kranu również nie jest taka, jak być powinna. Tym bardziej, że rutynowa kontrola jakości wody wodociągowej nie daje pewności, co do jej pełnej zdatności do celów spożywczych. Chodziło mi raczej o to, aby zwrócić uwagę na świadome wprowadzanie nas (czyli konsumentów tejże wody) w błąd. Sama długa lista związków mineralnych przedstawiana na etykietach nie świadczy o jakości wody oraz jej zdrowotnych właściwościach, o których często słyszymy. Oczywiście, że jest lepsza niż ta, która płynie z kranu tym bardziej, że w niektórych większych miastach przepływa jeszcze przez rury wykonane z azbestu lub ołowiu. Nie wiedzieliście o tym? Cóż - o tym się nie mówi. Powstaje zatem pytanie czy na ziemi jest jeszcze zdrowa woda? Uważam jednak tak, jak tytuł artykułu sugeruje. Jesteśmy nabijani w butelkę.
Członek zespołu Antylicho Mirosław Mazur
źrodło: artez.pl